Z historii Pekinu Katarzyńskiego

Prezentujemy dziś pierwszy artykuł dotyczący tzw. Pekinu Katarzyńskiego w Sosnowcu. W kolejnych przybliżymy historię m.in. cmentarza i byłego szpitala zlokalizowanego w tym rejonie. Autorem cyklu tekstów jest Pan Janusz Maszczyk.

„Pekin Katarzyński” nie był nigdy malutką i odosobnioną enklawą, lecz  wchodził w skład niezwykle wielkiego i rozbudowanego strukturalnie rejonu przemysłowo – rolniczego „Gwarectwa hr. Renarda”,  To wszystko w zasadzie już dzisiaj nie istnieje.

Wśród starszego pokolenia mieszkańców Sosnowca mimo upływu czasu, funkcjonuje jednak jeszcze dalej pokoleniowa nazwa określająca pewne sosnowieckie  okolice mianem – „Pekin”. W zasadzie na terenach współczesnego Sosnowca ta nazwa mieszkańcom  kojarzy się konkretnie aż z trzema okolicami. Zapewne bardziej znanym Pekinem, szczególnie dla mieszkańców w podeszłym już wieku i to z okolic: Sielca, Katarzyny, Konstantynowa, Środuli i Placu Kościuszki jest tak zwany „Pekin Katarzyński”. Niemniej istnieją jeszcze dwa określenia, które są związane tradycyjnie i pokoleniowo z tą samą nazwą. Jest jeszcze bowiem Pekin zlokalizowany w Milowicach, który został wraz z Milowicami wchłonięty przez Sosnowiec dopiero w 1915 roku, gdy miastem jeszcze zarządzali okupanci niemieccy. Leży tuż nad rzeką Brynicą, mniej więcej w okolicy ulic: Słonecznej i Brynicznej, a przez miejscowych  popularnie określany jako „Pekin Milowicki”. Istnieje jeszcze trzeci Pekin, który jest zlokalizowany nad stosunkowo jeszcze czystą rzeczką Bobrek, w rejonach wschodnich Porąbki –  przez miejscowych zwany „Pekinem Zawodzie”. Ten z kolei rejon Zagłębia Dąbrowskiego został przyłączony do Sosnowca dopiero w 1975 roku.

„Pekin Katarzyński” w świadomości szczególnie okolicznych mieszkańców funkcjonuje dopiero od drugiej połowy XIX wieku. W mojej rodzinie, która ze strony mamy swe korzenie rodzinne wywodzi z Katarzyny i to już od drugiej połowy XIX wieku kojarzony był jednak konkretnie z pewnymi tylko enklawami. Przede wszystkim ze „Szpitalem Pekińskim”, pobliskim „Renardowskim kamieniołomem” i leżącymi kiedyś obok kamieniołomu „Renardowskimi stodołami dworskimi”, „Pekińską Górką” i rozciągającym się opodal w zasięgu ludzkiego wzroku „Pekińskim Cmentarzem” oraz jeszcze z otaczającymi te enklawy rozległymi terenami ziemskimi Gwarectwa „Hrabiego Renarda” (od 1884), później Towarzystwa Górniczo – Przemysłowego „Hrabia Renard” i dalszymi jeszcze zmianami własnościowymi.  Nie zagłębiając się jednak zbyt przesadnie w mroki przeszłości i zapisy przynależności notarialnej, to terytorium „Pekinu Katarzyńskiego” jak tylko sięgam pamięcią zawsze tonęło w soczystej pastewnej zieleni, pośród wielohektarowych połaci warzywniaków, a przede wszystkim  wśród falujących bezkreśnie łanów uprawnych pól. W zasadzie  jeszcze w latach 50. i 60. XX wieku  ostatnie większe zabudowania w kierunku wschodnim kończyły się  w Sielcu; były to przez lata zaledwie nieliczne tylko zabudowania przy dzisiejszej ul. Kukułek i przy „Cegielni” oraz większe już osiedle mieszkaniowe wraz hutą na Katarzynie, podobnie jak  zabudowania Konstantynowa i Środuli, a już dalej w kierunku wschodnim (w kierunku Klimontowa), aż hen po odległy niewidoczny dla oczów człowieka horyzont ciągnęły się już tylko bezkresne  uprawne pola i zielone pastwiska. Jedynymi zabudowaniami jakie jeszcze tkwiły na tych niezwykle rozległych terenach uprawnych pól i pastwisk, było zaledwie kilka budowli pekińskich i wspominane już renardowskie stodoły dworskie oraz jeszcze tylko dosłownie pojedyncze budynki w okolicy ówczesnego klimontowskiego traktu klepiskowo – kamiennego (dzisiejsza krzyżówka ul. 11 Listopada i ul. mjr. H. Hubala Dobrzańskiego). Na tym odwiecznym trakcie klimontowskim, a dzisiaj ul. mjr. H. Hubala Dobrzańskiego, pierwsze większe skupiska budynków w kierunku wschodnim zaczynały się wówczas dopiero w centrum samego Klimontowa i to tylko tuż, tuż koło dawnej dzisiaj już nieistniejącej kopalni węgla kamiennego 1/. Podobnie ogromne niezagospodarowane przestrzenie ciągnęły się w kierunku północnym, aż niemal do rogatek Zagórza i w kierunku przeciwnym, czyli południowym, aż do Dańdówki.

12 

Zdjęcia 1 i 2. Jak tylko sięgam pamięcią to renardowskie gospodarstwo rolne zawsze tonęło w soczystej zieleni i bukietach różnokolorowych kwiatów.

34

Zdjęcia 3 i 4. Jeszcze dzisiaj można spotkać, od zachodniej strony, na tyłach ul. Kukułek, romantyczne stare zabudowania pamiętające co najmniej czasy II Rzeczypospolitej

Ogromne połacie uprawnych renardowskich pól i pastwisk, których człowiek nie był w stanie ogarnąć wzrokiem, stanowiły wtedy własność hr. Renarda, a po jego śmierci w 1874 roku „Gwarectwa hr. Renarda” i kolejnych właścicieli. Obok „Pekińskiego Cmentarza” od południa ( tak jak obecnie) przebiegała wówczas wiejska i w zasadzie na całej swej długości  pokryta piachem droga – to dzisiejsza ul. Kukułek. W tamtych odległych dziecięcych latach, gdy tę dworską drogę najczęściej pokonywałem boso, a nawet w młodzieńczych jeszcze latach po 1945 roku, cała w zasadzie jezdnia pokryta jeszcze była żółtym jak wosk piachem, tylko jej pewne fragmenty na odcinkach wyjątkowo spadzistych wypłukane już przez deszcze odsłaniały kamienie wapienne, które w zasadzie kryły się pod stosunkowo cienką warstwa piachu  na całym jej odcinku. Uliczka Kukułek w związku z charakterystycznym ukształtowaniem terenu od zawsze była i jest nadal wyjątkowo spadzista i to niemal od wschodnich terenów, aż do samego swego  zachodniego końca, czyli do styku z dzisiejszą ulicą Kombajnistów, a dawniej renardowską dworską drogą. Za moich dziecięcych i młodzieńczych czasów nie była wprawdzie aż tak ciekawa i nie cieszyła się też takim szczególnym wzięciem wśród nawet okolicznych mieszkańców jak to jest dzisiaj. Charakteryzowała się bowiem wyjątkowym ubóstwem zabudowań, brakiem prądu elektrycznego wodociągów i kanalizacji. Pamiętam bowiem jeszcze doskonale jak okoliczni mieszkańcy wylewali o nieprzyjemnej woni nieczystości ze swych domostw prosto do rynsztoków usytuowanych po dwóch stronach tej stromej polnej drogi. W rezultacie w porze deszczowej ten cały marazm spływał z górki do najniżej położonych miejsc. Docierał więc nawet do ówczesnej jeszcze wtedy renardowskiej dworskiej drogi (dzisiaj ul. Kombajnistów). Prawie więc zawsze, gdy tylko pokonywałem to uliczne wzniesienie, to towarzyszył mi wtedy niemiły odór, który niósł się nawet po okolicy. Ta trasa drogowa była więc nieprzyjemna do pokonania szczególnie w miesiącach gorącego lata. Uliczka Kukułek mimo woli świeciła więc wtedy pustkami, gdyż piesi woleli tę trasę pokonać poprzez pola, niż wdychać na stosunkowo jej dużym odcinku niemiłe zapachy.

Warto też młodym i przybyszom odtworzyć ze swej starczej pamięci, że ulica Kukułek jest przynajmniej od czasów Powstania Styczniowego fragmentem dawnego jeszcze historycznego traktu jaki się ciągnął od Granicy (dzisiejsze Maczki), poprzez Klimontów, do Sielca i jeszcze dalej. Tym traktem z dalekiej lesistej Granicy, mroźnym lutowym wieczorem 1863 roku, pokrytym wtedy grubą warstwą śniegu kłusowała konnica gen. Apolinarego Kurowskiego, by zdobyć Główny Dworzec Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej (powstał w 1859r.) w ówczesnej wsi, czy jak to inni opisują osadzie Sosnowicy (miasto Sosnowiec powstanie dopiero w 1902 roku).

Okolice szczytowego wzniesienia dawnej wiejskiej drogi, a obecnie ul. Kukułek za czasów zaborów carskich nosiły też legendarno – ludową nazwę „Jeneralskiej Góry”. Tematyka samej „Jeneralskiej Góry” zapewne jest ciekawa i warta przypomnienia, niemniej z uwagi na obszerny przekaz wymaga już odrębnego felietonu. Sama piaszczysta uliczka Kukułek zabudowana była wtedy tylko w bezpośredniej okolicy Kopalni „hr. Renarda” i „Cegielni” (dzisiejsze okolice ulicy Tatrzańskiej) oraz  jeszcze tylko na końcowych metrach styku ulicy  Kukułek z ulicą 11 Listopada. To właśnie na końcowych wschodnich metrach tego kiedyś polnego traktu mieścił się wtedy tylko jedyny budynek, a była nim prywatna budowla rządcy majątku rolno – dworskiego hr. Renarda. Do tego ostatniego tematu jeszcze powrócę w dalszej części tego artykułu. Skupmy się jednak teraz wyłącznie tylko na tematyce „Pekinu Katarzyńskiego” i to jeszcze poświęcając mu czas w niezwykle zawężonej terytorialnie formie.

567

Zdjęcia 5, 6 i 7. Początkowe fragmenty ul. Kukułek od strony zachodniej (od KWK. hr. Renard)

89

Zdjęcia 8 i 9. Stare jeszcze zabudowania, pamiętające czasy II Rzeczypospolitej na styku uliczki Kukułek z ulicą Kombajnistów ”; na zdjęciu 9 – dawny sielecki szyb pokopalniany Hrabiego Renarda

W drugiej połowie XIX w. z pogranicza Katarzyny i Sielca do „Katarzyńskiego Pekinu” można było dotrzeć dwoma trasami. Pierwsza bardziej romantyczna, przeznaczona była tylko dla osób pieszych i wiodła na skróty obok stożkowej białej jak śnieg „Hałdy Katarzyńskiej”, wijącymi się kilkoma wąskimi dróżkami i szerszymi alejkami pośród warzywnych, i falujących uprawnych pól,  i kwitnących wielobarwnymi kolorami łąk; dzisiaj te polne trasy już nie istnieją. Większość tych sekretnie ukrytych w morzu zieleni alejek została obsadzona drzewkami owocowymi – wiśniami, które zostały jednak co do sztuki wycięte w latach 60.- 70. XX w. Druga natomiast  przeznaczona była głównie dla dworskich pojazdów i ciągnęła się klepiskową, lub tylko częściowo utwardzoną drobnym tłuczniem kamiennym, główną dworką trasą, zwaną popularnie „Dworską drogą”- to dzisiejsza ulica Kombajnistów. Na całej swej kilkukilometrowej długości,  z Sielca, aż do południowych stron Zagórza, a konkretnie do stojących tam jeszcze do dzisiejszych dni zabudowań wzdłuż uliczki J. Makowskiego, została już pod koniec XIX  wieku, a najpóźniej w pierwszych latach XX wieku, po dwu stronach obsadzona topolami. Przez dziesiątki lat pełniła więc nie tylko rolę typowej drogi dworsko – roboczej, ale służyła też okolicznym mieszkańcom jako cienista bajeczna aleja spacerowo – relaksowa. W ostatnich latach z niewiadomych przyczyn większość zabytkowych drzew jednak już co do pnia wycięto. Ostatnia wycinka stosunkowo dużej ilości zabytkowych drzew miała miejsce w 2010 roku i co jest zastanawiające i pobudza  zdziwienie, to topole ścięto nawet w bezpośrednim sąsiedztwie „Parku Środulskiego”. Do dzisiaj na tej starej i  wiekowej już dworskiej trasie zachowały się więc tylko nieliczne zabytkowe topole. Możliwe, że teraz o ironio !?, zostaną ozdobione tabliczkami – „Pomnik przyrody”.

10

Zdjęcie 10 z 2004 r. Dawna „Dworska droga” – po dwóch stronach jezdni w równych odstępach obsadzona była na kilkukilometrowym odcinku od Sielca (skrzyżowanie ul. Kukułek i ul. Kombajnistów), aż niemal po samo Zagórze rozłożystymi topolami. Po prawej stronie widoczne już częściowe wycięcie zabytkowych topoli w okolicy dawnej „Pekińskiej Górki”.

11

Zdjęcie 11 z 2008 roku. Końcowe fragmenty dawnej „Dworskiej drogi” (od 1945 roku ul. Kombajnistów) i  zabytkowych topoli  na terenie „Parku Środulskiego”. Te utrwalone na kliszy pamięci drzewa już jednak wycięto co do jednej sztuki prawdopodobnie w 2010 roku. Wcześniejsza wycinka drzew po  prawej  stronie miała miejsce w latach 1999 – 2008.

  

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana w systemach przetwarzania lub odzyskiwania danych, ani przekazywana w jakiejkolwiek postaci elektronicznej, odbitki kserograficznej, nagrania lub jakiejkolwiek innej bez uprzedniej pisemnej zgody autora tego artykułu.

 

Janusz Maszczyk

 

1 komentarz

  1. Pamiętam wycinkę topól, nie znałam wtedy jeszcze znaczenia tej alei, dowiedziałam się o niej dopiero jakiś czas później. Drzewa same w sobie raczej nie były pomnikowe choć bez dwóch zdań przedstawiały dużą wartość ze względu na to, że były pięknymi, milczącymi choć żywymi świadkami historii. Przykro było patrzeć jak znikają jedno po drugim, całkiem zdrowe (na tyle na ile potrafiłam to wtedy ocenić). Część tej alei mam wrażenie zachowała się do dziś pomiędzy garażami przy ul. Kombajnistów a ul. 3 Maja. Wyraźnie widoczne są stare nasadzenia topól, w dziurach w asfalcie wyziera kostka brukowa, której wieku nie potrafię określić. Mam kilka zdjęć z tego miejsca, jeśli chciałby je Pan zobaczyć proszę o kontakt :)

Dodaj komentarz

© 2011 Klub Zagłębiowski
Designed by Wpshower / Powered by WordPress