„Genealogia to dla mnie jedna z największych przygód życia”. Wywiad z Anną Urgacz-Szczęsną w More Maiorum

Okładka

1.  Na stronie „Klubu Zagłębiowskiego” pisze Pani, że jest Sosnowiczanką z dziada, pradziada. Kiedy najstarszy znany Pani przodek osiedlił się w Sosnowcu?

Tego niestety nie wiem. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że osoby o nazwisku Urgacz lub jego oboczności, mieszkały na terenie obecnego Sosnowca już na przełomie XVII i XVIII wieku (Sosnowiec powstał z połączenia kilku wsi nieco ponad sto lat temu). Jeśli natomiast chodzi o moich przodków o tym nazwisku, to na razie udało mi się potwierdzić, że żyli tutaj już na początku XIX wieku. Legenda głosi, że to nazwisko węgierskie, marzy mi się jej weryfikacja.

2.  A skąd pochodzą inni antenaci?

Z moich dotychczasowych ustaleń wynika, że prawie w całości pochodzę z Małopolski, tej historycznej, szeroko pojętej, czyli terenów na wskroś polskich, z czego się ogromnie cieszę. Na wschód Rzeszowszczyzna, na północy ziemia jędrzejowska, miechowska, na południe Wadowice, na zachód ziemia chrzanowska, olkuska i oczywiście Zagłębie Dąbrowskie.

3.   Jakie odkrycie genealogiczne sprawiło Pani największą radość?

Genealogia jest dla mnie jedną z największych przygód w życiu, wiele więc było takich momentów, a emocji im towarzyszących nie da się z niczym porównać. Dzięki poszukiwaniom przodków historia staje się żywa, a wielkie wydarzenia, o których uczyliśmy się w szkole, nagle okazują się codziennością naszych antenatów, którzy czasem nawet określali czas za pomocą tego wydarzenia. Przykładowo w jednym z aktów znania znalazłam informację o tym, że mój przodek urodził się gdy „nieprzyjaciel palił przedmieścia” (Krakowa), a matka jego zmarła „za Konfederacji” (Barskiej). Dla nich to były wydarzenia tak ważne, że określało się nimi czas, tak jak dziś mówimy, że coś wydarzyło się w stanie wojennym. Trzeba było usiąść i poznać przebieg konfederacji, prześledzić kalendarium Krakowa, żeby ustalić, jaką datę miał na myśli ów przodek.

Wracając jednak do pytania, jednym z najciekawszych odkryć w moich badaniach, było odnalezienie zapisu, iż mój 5xpradziadek ze strony matki świadkuje na ślubie 5xpradziadkom ze strony ojca, przy czym moi rodzice urodzili się w dwóch różnych miastach, a zapis odnalazłam w parafii oddalonej od tych miast o około 40 km. Życie zatoczyło więc pewne koło.

Drugim taki odkryciem było odnalezienie mojej 3xprababki w malutkiej świętokrzyskiej wsi, w której z kolei urodził się mój teść i jego przodkowie. Należy tutaj podkreślić, że oboje z mężem mieszkaliśmy w Sosnowcu i tutaj się poznaliśmy.

Ciekawostką jest też fakt, że w rodzinie męża, nieprzerwanie od połowy XIX wieku, w każdym pokoleniu rodziły się bliźnięta. Oczywiście cieszą też przodkowie, którzy pełnili jakieś funkcje publiczne, i o których dziś mogę znaleźć wzmiankę w monografiach miast.

4.   Czy jest coś, co wyróżnia Zagłębie w kwestii poszukiwań genealogicznych? Na co należy zwrócić szczególną uwagę?

Zagłębie Dąbrowskie jest dość nietypowym regionem, ponieważ jego największy rozwój przypada na wiek XX. Główne miasta, takie jak Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza, formalnie powstały dopiero na początku XX wieku. Przed epoką industrialną tereny te nie były zbyt gęsto zaludnione. Dopiero pod koniec XIX stulecia zaczęła napływać tu ludność do rosnących jak grzyby po deszczu fabryk. Współcześni mieszkańcy są zatem w dużej mierze potomkami tej ludności, lub sami się tu nie urodzili, bo masowy napływ ludności trwał aż do lat 70. XX wieku. Rdzenna ludność stanowi zatem zdecydowaną mniejszość, a co za tym idzie, trudno szukać tu przodków wielu współczesnych mieszkańców. Badania genealogiczne szybko więc skręcają w kierunku Kielecczyzny, ziemi zawierciańskiej i innych.

Podczas badań nad historią rodziny należy zwrócić uwagę jeszcze na jedną istotną kwestię. Ponieważ teren ten przez lata często zmieniał swoją przynależność administracyjną, dokumentów trzeba dziś szukać w kilku archiwach m.in w Katowicach, Krakowie, Kielcach czy Łodzi. Podobnie było z przynależnością do diecezji. Teren dzisiejszej diecezji sosnowieckiej przynależał w przeszłości do diecezji krakowskiej, kieleckiej i częstochowskiej. Na szczęście jesienią nareszcie ma powstać archiwum diecezji sosnowieckiej, które zgromadzi dokumenty kościelne w jednym miejscu, co z pewnością ułatwi poszukiwania Zagłębiakom.

5.   Kiedy zaczęła się Pani interesować genealogią, co było wówczas największym zaskoczeniem?

Można powiedzieć, że od dzieciństwa, kiedy usłyszałam, iż prapradziadek wyjechał do Ameryki i ślad po nim zaginął. Przez lata mnie to intrygowało, ale dopiero 2 lata temu zaczęłam zajmować się szukaniem przodków na poważnie. Zaskoczeniem było to, że nie wiedząc właściwie nic, bo moja wiedza kończyła się na końcu XIX wieku (w porywach na 5 pokoleniu), tak łatwo można odtworzyć dzieje rodziny. I to zwykłych ludzi, bo moi przodkowie to głównie drobni rzemieślnicy i chłopi. Wciąż chyba pokutuje takie myślenie, że genealogia jest dla przedstawicieli rodów szlacheckich, a to zupełnie nieprawda.

6.  A języki, takie jak łacina, niemiecki czy rosyjski, były dla Pani istotną przeszkodą w trakcie badań genealogicznych?

W czasie badań miałam do czynienia z językiem rosyjskim, na szczęście pamiętając cyrylicę z podstawówki często udawało mi się odczytać najistotniejsze dane. Zdarzało się też, że pomagali mi życzliwi genealodzy, których pomoc w tłumaczeniu na forach internetowych jest nieoceniona. Chyba wszyscy rodzinni historycy w pewnym momencie stykają się z językiem łacińskim, który powszechny był w księgach w XVIII wieku. Można sobie jednak z nim jakoś poradzić, przeważnie bowiem zapisy te są bardzo skąpe w informacje, więc podawane są w nich tylko najważniejsze dane, takie jak imiona, wiek i miejscowość.

1 2

7.   Jak powszechnie wiadomo Zagłębiacy nie lubią się ze Ślązakami. Czy wśród Pani przodków można odnaleźć właśnie osoby z Górnego Śląska?

Tak, udało mi się odnaleźć przodka urodzonego jeszcze w XVIII wieku w Siemianowicach (dziś Siemianowice Śląskie), którego przodkowie 300 lat temu mieszkali na przedmieściach Bytomia. W owym czasie było tu tak mało parafii, że często do jednej należały tereny ze Śląska i z dzisiejszego Zagłębia. Zresztą animozje chyba tak daleko w czasie nie sięgają. Wprawdzie to tylko jedna gałązka w moim drzewie, niemniej jednak cieszy mnie ta kropla śląskiej krwi, bo to dodaje smaczku, kolorytu i jeszcze bardziej osadza mnie w tym regionie, pełnym zróżnicowania. Pamiętajmy, że przez lata były to tereny nadgraniczne, ściągały zatem ludność z różnych terenów. Gdzieś słyszałam, że to moje śląskie nazwisko pochodzi z Francji, kto wie co jeszcze czeka na odkrycie…

8.  Z wykształcenia jest Pani socjologiem. Czy pomaga to Pani w genealogii, choćby w tym, aby lepiej zrozumieć zachodzące przemiany społeczne, które przecież dotykały i naszych przodków?

Myślę, że tak, ale bardzo pomaga mi też moje zamiłowanie do historii. Genealogia jest taką podróżą, w której mamy do czynienia z wieloma dziedzinami i odbywamy z nich fascynujące lekcje.

9. Uczestniczy Pani w spotkaniach Zagłębiowskiego Koła Genealogicznego. Czy cieszą się one dużym zainteresowaniem?

Od dwóch lat przychodzę na spotkania Koła, które istnieje od 2008 roku. Spotkania odbywają się w każdy pierwszy czwartek miesiąca o godzinie 17.00 w Wyższej Szkole „Humanitas” w Sosnowcu. Odwiedzają nas początkujący genealodzy, którzy często zostają na dłużej, ale i ciekawi goście. Ważna jest dyskusja, wzajemna pomoc i wymiana doświadczeń. Zapraszamy wszystkich chętnych, nie tylko z Zagłębia.

10. Jest Pani inicjatorką „Klubu Zagłębiowskiego”, jaki jest jego cel?

Celem serwisu jest stworzenie miejsca, gdzie można poczytać o historii regionu. Chętnie widziałabym w Klubie także historie zagłębiowskich rodów. Przy okazji oczywiście zapraszam chętnych do współpracy.

11. Czy portal cieszy się dużym zainteresowaniem?

Relatywnie tak. Od pewnego czasu obserwujemy swoistą modę na odkrywanie małych ojczyzn, lokalny patriotyzm, a Klub Zagłębiowski idealnie wpisuje się w ten nurt.

12. Genealog kojarzy się wielu ze starszą osobą, odwiedzającą archiwa i biblioteki, zapełniającą „czymś” wolny czas. W dobie Internetu, digitalizacji zasobu archiwalnego i jego udostępniania, genealogią interesują się też coraz młodsi ludzie. Jak można byłoby odczarować stereotyp genealoga?

Genealog to człowiek świadomy, pragnący poprzez wiedzę o przeszłości swojej rodziny zrozumieć dzieje, siebie i swoje miejsce w świecie. Wiek nie gra tu roli, a im wcześniej się zacznie, tym większe są szanse na rozmowę ze starszymi członkami rodziny. Myślę, że stereotyp powolutku sam się odczarowuje, genealogia robi się po prostu modna.

13. Jak Pani sądzi, dlaczego ludzie zaczynają interesować się rodzinną historią?

Wydaje mi się, że w pewnym sensie wynika to z tego o czym już mówiłam, tj. z mody na lokalny patriotyzm. Zainteresowanie własnym pochodzeniem często idzie z tym w parze. Świadczy to też o coraz dojrzalszym i świadomym społeczeństwie.

14. W jaki sposób zachęciłaby Pani do zainteresowania się własnym pochodzeniem?

Może przekornie wejść ludziom na ambicję? Melchior Wańkowicz mawiał „nie podam swojej ręki nikomu, kto nie zna nazwiska prababki z domu”. Oczywiście nie każdy musi się interesować historią swojej rodziny, ale o ile bogatsze i bardziej świadome jest życie z tą pasją.

 

Anna Urgacz-Szczęsna

Prowadzi serwis poświęcony historii Zagłębia Dąbrowskiegowww.klubzaglebiowski.pl, współautorka książki „Sosnowiec między wojnami. Opowieść o życiu miasta 1918-1939″.

 

Wywiad przeprowadzony przez Alana Jakmana ukazał sie we wrzesniowym numerze periodyku genealogicznego More Maiorum http://www.moremaiorum.pl/ 

3 Comments

  1. Ciekawe, ciekawe!

  2. Nic dodać, nic ująć Pani Aniu. Historię Pani Rodziny można doskonale „odczytać” spacerując alejami cmentarza na Mireckiego. Nazwisko Urgacz to najczęstsze i najznamienitsze (obok Dziurowiczów) nazwisko rodzin wyznaczających historię Sosnowca. Gorąco i z szacunkiem pozdrawiam.

  3. Dziękuję Panie Jacku,
    żadna moja zasługa w tym, jakie noszę nazwisko. Zresztą znamienitszych znam wiele, nas po prostu jest dużo w Sosnowcu. Ale za przyjemność i powinność uważam zbadanie historii swojego rodu na tych ziemiach.

Dodaj komentarz

© 2011 Klub Zagłębiowski
Designed by Wpshower / Powered by WordPress