Ubezpieczalnia Społeczna w Sosnowcu

Artykuł dodany / Grudzień 3, 2012
SM0_1-C-1007-1Na marginesie niedawnej debaty dotyczącej ochrony sosnowieckich zabytków z epoki dwudziestolecia międzywojennego w stylu modernistycznym, której zarzewiem był remont gmachu dawnego Szpitala Miejskiego Nr 2 przy ulicy 3 Maja 33, przypomnijmy dzieje tego budynku.Gmach Ubezpieczalni Społecznej, czyli późniejszego Szpitala Miejskiego Nr 2 im. dr Karola Zahorskiego, powstał w wyniku budowy nowej dzielnicy śródmiejskiej wytyczonej na “hałdach” pomiędzy Czarną Przemszą, a ulicami Warneńczyka (wówczas Jasną), Małachowskiego i 3 Maja, w okresie międzywojennym. Dzielnica ta miała mieć charakter mieszkaniowo-administracyjno-kulturalny, a w jej skład weszły między innymi budynek ratusza, Izby Przemysłowo-Handlowej, Poczty i Telegrafów, oraz oczywiście Ubezpieczalni Społecznej. Prócz gmachów użyteczności publicznej, na wymienionym terenie zaczęto stawiać kamienice handlowo-czynszowe, a także tzw. osiedle ratuszowe, które po części dokończono budować już po wojnie.W 1930 roku ogłoszono konkurs otwarty na projekt budowy gmachu Zakładu Położniczego, Centrali Administracyjnej i Centralnego Zakładu rozpoznawczo-leczniczego Polskiej Kasy Chorych w Sosnowcu. W dniach 22 i 23 maja ogłoszono protokół wg którego Sąd Konkursowy (w składzie: dr Kłuszyński, dr Kunicki, inż. Telatycki, W. Krzyżanowski, dr Dziewulski, M. Szabuniewicz, inż. Zarzycki, Michał Wąsowicz) pod przewodnictwem Lecha Niemojewskiego (nawiasem mówiąc architekta urodzonego w Sosnowcu, syna poety i pisarza Andrzeja Niemojewskiego) przyznał następujące nagrody:

1 – (większość 8 głosów na 9) – Jerzy Gelbard, Roman i Grzegorz Sigalin, Witold Woyniewicz (rys. 1).
2 – (większość 6 głosów na 9) – inż. Arch. J. Dobrzyńska i inż. Arch. Zygmunt Łoboda (rys. 2).
3 – (większość 5 głosów na 9) – Maksymilian Goldberg i Hipolit Rutkowski (rys. 3 – 5).

Rysunek 01 - 1 nagroda - aksonometria

 

Rysunek 01 – 1 nagroda – aksonometria

Rysunek 02 - 2 nagroda - izonometria

Rysunek 02 – 2 nagroda – izonometria

Rysunek 03 - 3 nagroda - izonometria

Rysunek 03 – 3 nagroda – izonometria

Pierwsza nagroda została przeznaczona do wykonania. Autorami projektu była grupa warszawskich architektów – Jerzy Gelbard (nawiasem mówiąc drugi mąż Izabeli Czajki-Stachowicz, urodzonej w Sosnowcu, o której można przeczytać w artykule Belusia z Sosnowca – przyp. red.), Roman i Grzegorz Sigalin i Witold Woyniewicz. Warto wspomnieć, że panowie Gelbard i Sigalin prowadzili w latach 1920-39 „Biuro Projektów Jerzy Gelbard i Roman Sigalin – Architekci SARP”. Projektowali głównie luksusowe kamienice (np. w Warszaw przy ul. Kredytowej i Lwowskiej). W przypadku sosnowieckiego szpitala postawili na gładkie elewacje i bardzo skromny detal architektoniczny, co było dla spółki zupełnie nietypowe – jej wizytówką były bowiem przede wszystkim szklane pryzmatyczne wykusze, oraz pionowe przeszklenia klatki schodowej. Ciekawostką jest fakt, iż trzeci z braci Sigalinów – Józef – był m.in. pierwszym naczelnym architektem Warszawy, zrealizował Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową (MDM) oraz nadzorował budowę Pałacu Kultury i Sztuki w Warszawie.

Kierownikiem budowy był Stanisław Tabeński, architekt znany z wielu modernistycznych realizacji na Śląsku, a przede wszystkim z projektu wspaniałego ekspresjonistycznego budynku przy ul. Mickiewicza w Katowicach, gdzie obecnie mieści się Bank Śląski.

Rysunek 04 - 3 nagroda - plan sytuacyjny

Rysunek 04 – 3 nagroda – plan sytuacyjny

 Rysunek 05 - 3 nagroda - rzut i elewacje

Rysunek 05 – 3 nagroda – rzut i elewacje

 

Rysunek 06 - Pawilony

Rysunek 06 – Pawilony

Kierownictwo architektoniczne spoczywało w gestii autorów projektu. Konstrukcja budynku została wykonana wg projektu inż. Pawłowskiego.

Założeniem budowy było wzniesienie trzech budynków – ostatecznie zrealizowano tylko dwa – budynek administracyjny oraz pawilon położniczy. Trzecią bryłą miał być pawilon rozpoznawczy. Jak widać na rys. 6 miał on zamykać kompozycję od strony wschodniej. Fasada od strony ul. 3 Maja, w przeważającej części monotonna z poziomymi liniami okien, miała wyraźnie zaznaczony pionowy element, w którym umieszczono wejście (rys. 13) do okazałego hall’u (rys. 7-9) oraz salę posiedzeń. Podkreślało to administracyjną funkcję pawilonu. Na parterze umieszczone zostały sale manipulacyjne, dostępne dla publiczności. Na piętrze znajdowały się gabinety dyrekcji oraz sala posiedzeń (rys. 12). W suterenach pomieszczono składnicę apteczną oraz laboratorium.

Bardziej przyjemny dla oka był rozwinięty narożnikowo (rys. 14) pawilon położniczy (rys. 10). Posiadał sale chorych skierowane na południowy wschód. Sale operacyjne oraz pomieszczenia pomocnicze skierowane były na północ. Sutereny tej części budowli zajęte były przez centralną kotłownię z halą pomp, pralnię z dezynfekcją, kuchnię oraz magazyny. Na parterze znajdowało się biuro przyjęcia chorych (rys. 11) oraz kancelaria. Poszczególne działy były rozłożone piętrami a każdy z nich posiadał własną salę operacyjną. Umożliwiło to ścisłe rozdzielenie poszczególnych działów i tak na parterze umieszczono dział septyczny ze specjalnie izolowanym pododdziałem zakaźnym. Pierwsze piętro zajęte zostało przez oddział poronieniowy, drugie przez dział położniczy aseptyczny. Na trzecim piętrze zlokalizowano dział ginekologiczny. W tym skrzydle gmachu umieszczono także mieszkania personelu, oraz dział dla bezdomnych ciężarnych. Monotonię fasady przełamywały zaokrąglone balkony na piętrach.

 

Rysunek 07 - Hall wejsciowy(1)

Rysunek 07 – Hall wejściowy(1)

Rysunek 08 - Hall wejsciowy(2)

 

Rysunek 08 – Hall wejściowy(2)

 

Rysunek 09 - Hall wejsciowy

Rysunek 09 – Hall wejściowy

Konstrukcja obu budynków – jak przystało na ówczesne trendy w architekturze – była szkieletowa z żelazobetonu. Zastosowano tzw. stropy Astmulena – żelbetowe, ceglane mury były izolowane termicznie i dźwiękowo (prawdopodobnie typu „Term-Akustik”). Wentylacja wykonana została z przewodów blaszanych między podwójnymi ściankami z centralnym wyciągiem.

 

Rysunek 10 - Pawilon ginekologiczny

Rysunek 10 – Pawilon ginekologiczny

 

Rysunek 11 - Poczekalnia

Rysunek 11 – Poczekalnia

 

Rysunek 12 - Sala posiedzen

Rysunek 12 – Sala posiedzeń

Przed wojną budynek przy ul. 3 Maja miał wybitnie leczniczy charakter. W czasie wojny gmach ten mógł budzić przerażenie, ponieważ w suterenach znajdował się areszt Gestapo. Po wojnie został siedzibą Szpitala Miejskiego Nr 2 im. dr Karola Zahorskiego, natomiast w 2010 roku, wprowadzili się do niego miejscy urzędnicy. Obecnie mieści się tam kilka wydziałów Urzędu Miejskiego, a także Miejski Ośrodek Pomocy społecznej. Do skrzydła od ul. bp. Adama Śmigielskiego planuje się przenieść Straż Miejską oraz pogotowie.

 

Rysunek 13 - Wejscie glowne do pawilonu administracyjnego

Rysunek 13 – Wejście główne do pawilonu administracyjnego

 

Rysunek 14 - Widok od strony wejscia glownego

Rysunek 14 – Widok od strony wejścia głównego

 

Rysunek 15 - Widok z Aleji 3 Maja

Rysunek 15 – Widok z ulicy 3 Maja

 

Rysunek 16 - Wjazd na dziedziniec

Rysunek 16 – Wjazd na dziedziniec

Spis rysunków:

Rysunek 01 – projekt nagrodzony 1 nagrodą – aksonometria.
Rysunek 02 – projekt nagrodzony 2 nagrodą – izonometria.
Rysunek 03 – projekt nagrodzony 3 nagrodą – izonometria.
Rysunek 04 – projekt nagrodzony 3 nagrodą – plan sytuacyjny.
Rysunek 05 – projekt nagrodzony 3 nagrodą – rzut i elewacje.
Rysunek 06 – Pawilony.
Rysunek 07 – 09 – Hall wejściowy
Rysunek 10 – Pawilon ginekologiczny
Rysunek 11 – Poczekalnia
Rysunek 12 – Sala posiedzeń
Rysunek 13 – Wejście główne do pawilonu administracyjnego
Rysunek 14 – Widok od strony wejścia głównego
Rysunek 15 – Widok z Alei 3 Maja
Rysunek 16 – Wjazd na dziedziniec

 

Pierwsze zdjęcie pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego,
Sygnatura: 1-C-1007-1, http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/178278:1/465f7973341b3db475e71370fa6bfea7/

 

 

Marcin Lora

Sosnowiczanin w drugim pokoleniu. Kocha swoje miasto i wszystko, co z nim związane. W Magazynie pisze o architekturze.

komentarze

  1. Anna Urgacz
    Grudzień 4, 2012 at 8:29 pm

    Szkoda, że nigdzie nie pada data ostatecznego powstania budynku. Od konkursu na projekt do budowy mogło upłynąć trochę czasu…

  2. marcin lora
    Grudzień 5, 2012 at 10:31 am

    Budynek został oddany do użytku w roku 1934, niestety nie odnalazłem bardziej konkretnej daty.

  3. Grzegorz
    Grudzień 6, 2012 at 3:04 am

    Witam !
    Mam przed sobą odpowiedź na interpelację, podpisaną przez zastępcę prezydenta Sosnowca i tutaj z kolei taka informacja: ” Historycznie budynek został zaprojektowany jako szpital dla nieubezpieczonych i jego budowę zakończono w roku 1933 ” . Podobnie też ja z kolei gdzieś czytałem, że Gestapo miało w Sosnowcu swoje więzienie w podziemiach dawnej Izby Przemysłowo-Handlowej ( więc niby nie w późniejszym szpitalu ? ) … Ale to pewnie nie pierwsze i nie ostatnie takie nieścisłości w badaniu przeszłości naszego miasta … Dlatego każdy artykuł na ten temat bardzo potrzebny ….

    • marcin lora
      Grudzień 6, 2012 at 9:35 am

      Pomiędzy zakończeniem budowy a oddaniem do użytku musiało trochę czasu upłynąć, tym bardziej w przypadku szpitala. Ja bazuję na informacji z czasopisma Architektura i Budownictwo, tam w krótkiej notatce z roku 1934 występuje taka informacja.

  4. Anna Urgacz
    Grudzień 6, 2012 at 6:53 am

    …każdy artykuł i każda dyskusja :)

    Ja słyszałam, że na samym dole znajdowały się mieszkania dla personelu szpitala, ale nie wiem dokładnie w jakim okresie.

    Wg PWN: Ubezpieczalnia Społeczna – instytucja ubezpieczeń społecznych w Polsce, działała 1934–51; powołana w miejsce Kasy Chorych w celu organizowania i zapewnienia pomocy lekarskiej dla ubezpieczonych osób pracujących i ich rodzin.

    Więc w odpowiedzi dla Grzegorza – dziwna sprawa, bo jak wynika z definicji, osoby musiały być ubezpieczone.

  5. Grzegorz
    Grudzień 7, 2012 at 5:53 am

    :)

    No właśnie skąd takie rozbieżności- odpowiedź było nie było, urzędowa… W felietonie pana Janusza Maszczyka: ” W przeszłość pogońskiej uliczki Żytniej…….” znalazłem właśnie informację, że areszt Gestapo mieścił się w suterenach budynku przy ulicy 3-go Maja 29 …. Dzisiaj to ta kamienica, gdzie sklep medyczny … Czy opisywany powyżej budynek mógł mieć ten numer w okresie okupacji ? Bo jak dalej pisze pan Janusz: ” W okupowanym mieście jednoosobowe, lub dwuosobowe filie sosnowieckiego Gestapo pośpiesznie zlokalizowano też przy każdej placówce policyjnej i przy niemal każdym dużym zakładzie pracy” – co wskazywałoby więc raczej na ten gmach …. Hmmm

  6. Grzegorz
    Grudzień 7, 2012 at 6:27 am

    Tak trochę jestem zawiedziony , bo miałem nadzieję iż pan Marcin opisując powyższy gmach odniesie się trochę chociaż do jego „styropianizacji ” ( a może nawet do „styropianizacji” innych obiektów modernistycznych w Sosnowcu :) )
    Byłem na posiedzeniu komisji gdzie poruszano ten problem i mam tę odpowiedź na interpelację … Można by oczywiście długo kto za, kto przeciw itd, kto nie widzi w tym problemu w ogóle … Ale nie o to chodzi … Oficjalne stanowisko – widzi chyba jedyną zaletę estetyczną ( nazwijmy to tak umownie ) tego gmachu w jego monumentalności jak mi się wydaje … Poza tym ” bryła prosta z elewacją z tynku cementowego, podział okien ( jakoby ) zachowany „, więc wszystko gra :( … No i koronny argument – brak wpisu do rejestru zabytków … Trochę ciężko mnie osobiście się z tym pogodzić … Moderna a szczególnie funkcjonalizm chyba – operuje bardzo subtelnymi czy wręcz skromnymi detalami jeśli chodzi o jego wymiar estetyczny ( na przykład te płytki szklane przy wejściu kiedyś a teraz szyby zwykłe ) … Poza tym oczywiście odpowiednie proporcje, linie proste, zaokrąglone – jak te balkony w oddziale ginekologicznym itd … Nie wiem też jak w tej chwili wygląda w środku – bo dla funkcjonalizmu i jego estetyki, ma to pierwszorzędne znaczenie … No ale oczywiście, może być i tak, że się nadmiernie czepiam :) … Więc proszę więc, gdyby pan zechciał o komentarz

  7. marcin lora
    Grudzień 7, 2012 at 11:32 am

    Nie odnosiłem się do tematu „styropianizacji”, bo został on już szeroko skomentowany na różnych portalach a artykuł miał na celu tylko przypomnienie historii powstawania budynku oraz sylwetek architektów, którzy ten gmach stworzyli.
    Moje zdanie na temat ocieplania budynków jest takie, że owszem, trzeba to robić ale unikać rażących błędów – w szczególności pokrywania materiału „pstrokaciznami” i „pastelami”. To pierwsze niestety przydarzyło się podczas remontu jednej z kamienic na ul. Zwycięstwa (zdaje się że numer 7) i wygląda koszmarnie. Większym i szerzej spotykanym problemem jest „pastelowanie” – w Polsce nadal panuje moda na takie kolory, które w przypadku nowo powstających domów (włączając w to koszmarne, ale powszechnie występujące, „pseudo-dworki) jeszcze jakoś „ujdą”. Jednakże w budynkach modernistycznych przedwojennych i tych powojennych, pastele nie pasują. I to zarówno estetycznie jak i funkcjonalnie – jak wiadomo celem takiej architektury jest maksymalna użyteczność i prostota, stąd nawet kolory budynków oddawały materiał, z którego powstały. Ja lubię nawet takie skrajne przypadki jak pozostawianie w fakturze materiału np. śladów desek, z którego był wykonany szalunek – widać nawet szczegóły deski, jej „słoje” (patrz choćby projekty Corbusier’a i małżeństwa Smithson’ów, a w Polsce dawny budynek dworca w Kato). To oczywiście skrajny przypadek, ale jakże miły dla oka – niestety nie każdego.
    Inną sprawą jest zaburzanie proporcji budynków przez „styropianowanie” – nie jestem specjalistą i domnyślam się tylko, że istnieją techniki ogrzewania budynków inne niż styropian. I jako laik mogę powiedzieć, że na pierwszy rzut oka „styropianowanie” budynku o którym mowa, nie odbiło się na jego bryle. Ale to tylko moje zdanie. Dla mnie ważniejsze jest to, że budynek nie straszy poodrywanymi fragmentami elewacji i choćby na razie brakiem graffiti.

  8. Grzegorz
    Grudzień 12, 2012 at 2:58 am

    Panie Marcinie !
    Właściwie, zasadniczo się z pańskim zdaniem zgadzam jeśli chodzi o ” ostyropianowanie ” budynku byłego szpitala … Może tutaj nie jest efekt tak rażący, ale w większości przypadków jakie widzimy, moderna traci „to coś właśnie” przez styropian … Też nie rozumiem tej predylekcji do barw pastelowych :) … Przed wojną prawo budowlane, wydane w 1928 roku; rozporządzeniem prezydenta RP ( chyba a wtedy powstawało najwięcej tej przedwojennej moderny ) sugerowało kolor biały :) … Pamiętam, tylko kiedy to było hmmm – budynek szpitala był długo otynkowany takim nakrapianym, ostrym cementem – po którym pięło się jakieś kłącze … Podobnie było z kilkoma budynkami modernistycznymi na ul. Powstańców w Katowicach … Zawsze myślałem, że to jeszcze z czasów przedwojennych, ale teraz tyle zdjęć w internecie i na to nie wygląda …. Jakby Pan coś wiedział na temat tej dawnej elewacji, skąd i kiedy taki pomysł, to chętnie bym usłyszał … Pozdrawiam !
    Ps.
    Chodzi Panu w przypadku dworca w Katowicach o te brutalistyczne ” kielichy” ? Bo chyba nie o ten dawny dworzec ( obecnie w stanie rozpadu ) gdzie giełda komputerowa ?

  9. marcin lora
    Grudzień 12, 2012 at 11:40 am

    Tak, chodzi o „Brutala z Katowic”, a nie dawny dworzec (klasycystyczny). I kielichy kielichami, oczywiście konstrukcja na skalę światową, ale sama faktura powierzchni jest typu „beton-brut”.

  10. Grudzień 17, 2012 at 3:11 pm

    Ubezpieczalnia Społeczna i Szpital przynajmniej podczas okupacji niemieckiej i w latach 40., a może i 50. XX wieku prezentował się troszeczkę inaczej niż dzisiaj. Szczególnie budynek Ubezpieczalni Społecznej (po 1945 roku już tylko szpital, gdyż podobno Ubezpieczalnię przeniesiono na Wawel) dosłownie cały porośnięty był dzikim winem. W gęstej plątaninie winorośli, za którą nie widać było elewacji, gnieździło się wówczas tysiące ptaków. Wiosenną porą cały więc szpital był rozśpiewany.
    W dniu 4 września 1939 roku do Sosnowca wkroczyły elitarne oddziały SS – Germania. Wtedy to pracownicy Ubezpieczalni Społecznej ( nie tylko oni) zostali poddani wielkiej próbie. Bowiem na tyłach Ratusza Niemcy mieli zamiar dokonać publicznej egzekucji kilkudziesięciu zgromadzonych Polaków . Wśród nich byli też siłą zapędzeni pracownicy Ubezpieczalni Społecznej. Pretekstem do dokonania mordu były ponoć zamknięty na głucho drzwi Rausza – co było wyraźnym i skandalicznym obrazem niemieckiej dumy. Nie będę opisywał tego całego zajścia, ale tylko zasygnalizuję drobniutkie fakty.
    Większość niewinnych ludzi uratowali lekarze, lub sanitariusze, czy sanitariuszki ;dzisiaj już to trudno precyzyjnie określić. W ostatniej niemal chwili przynieśli bowiem na noszach z tego szpitala rannego niemieckiego pilota, który był zestrzelony gdzieś nad Czeladzią. Niemiecki pilot zwrócił się do swego kolegi, by jednak oszczędził Polaków, gdyż jemu z kolei Polacy uratowali życie. W geście litości dowódca SS Germania wyselekcjonował więc spośród kilkudziesięciu straceńców, „tylko” 15. Polaków. W tym piętnastoletniego Henryka Słomkę (piszę z pamięci więc nie wiem czy podaję prawidłowe imię). Jedyną winą tego małoletniego polskiego biedaka było to, że odziany był w mundurek harcerski. Przepraszam za skróty myślowe. Na tyłach Ratusza podczas okupacji niemieckiej, na tak zwanych hałdach, Niemcy dokonali jeszcze przynajmniej jednej egzekucji. Zastrzelono też wtedy Polaków.
    Po 1945 roku, a nawet jeszcze w latach 90. XX w. to tragiczne miejsce, gdzie 4 września 1939 zamordowano moich rodaków, było jeszcze potwornie zaniedbane. Właściwie to przez wiele lat nawet nie znano imion i nazwisk zamordowanych w tej jednej egzekucji (4.IX.1939). Mylono więc nawet nazwiska i imiona z innymi egzekucjami jakie były też dokonywane w czasach okupacji niemieckiej na tyłach tego Ratusza.
    Po 1945 roku, a może już raczej w 1946 roku Szpital Publiczny nr 2 został zarekwirowany przez komendanturę sowiecką dla rannych żołnierzy z Armii Czerwonej. Na jego tyłach stał tam wówczas wóz konny z zabudową drewnianą w kształcie wielkiej trumny ( w tyle były drzwiczki). O ile się nie mylę to na szczycie tej zabudowy umocowana była czerwona gwiazda. Prawie codziennie z tego szpitala malutką smutną furkę ciągnął siwy konik zaprzężony w hołoble ( zaprzęg jednokonny z 2 dyszlami – połączone rzemieniami z chomątem, niekiedy również z drewnianym pałąkiem nad chomątem — duhą). Tym konnym zaprzęgiem powoził z sumiastym wąsem nieznany mi czerwonoarmista. Zmarłych chowano na cmentarzu prawosławnym przy ul. Smutnej, w pojedynczych grobach w niezwykle charakterystycznych obramowaniach, na szczytach, których też była czerwona gwiazda. Pochówków było wówczas stosunkowo dużo. Pewnego dnia, po dokonaniu ekshumacji, szczątki wszystkich pochowanych tu żołnierzy z Armii Czerwonej przewieziono na cmentarz do Zagórza.
    Pod koniec lat 40. XX w. naprzeciw głównego wejścia do dawnego szpitala (charakterystyczne wejście po schodach, a obok brama ) władze PRL postawiły w rzędach co najmniej cztery stosunkowo duże parterowe drewniane baraki ( z malutką tylko podmurówką). Pamiętam, że w jednym z nich był oddział kardiologiczny, a w drugim chirurgiczny. Stały tam te nieszczęsne budowle co najmniej jeszcze do końca lat 50. XX w. To tyle aby już Szanownych Internautów nie zanudzać.
    Serdecznie pozdrawiam.

  11. Grudzień 23, 2012 at 1:04 pm

    Jak mi się teraz wydaje, to w powyższym komentarzu, który jeszcze nie został skasowany, to chyba jednak zbyt ogólnie wymieniłem egzekucje niemieckie jakie były dokonywane na tyłach dzisiejszego Ratusza. Określenie tyły Ratusza jest oczywiście tylko pojęciem umownym. Przód Ratusza bowiem najczęściej wielu kojarzy się z głównym wejściem do tej państwowo – samorządowej instytucji.
    Z tego co wiem ! To pierwsza egzekucja odbyła się 4 września 1939 roku w godzinach popołudniowych, na ówczesnej łące, ale już w pobliżu Liceum im. Emilii Plater. Stracono wtedy strzałem plutonu egzekucyjnego około 15. osób. Piszę około, gdyż w źródłach pisemnych natknąłem się na rozbieżności.
    Dokonano też egzekucji – strzałem z karabinu – w pobliżu hałd jakie wówczas jeszcze zalegały na tych terenach. Ta z kolei egzekucja odbyła się w 1941 roku (miesiąc ?). Stracono wówczas 10. Polaków. Czy były to tylko jedyne egzekucje na tym stosunkowo niewielkim terenie podczas okupacji niemieckiej, to tego nie wiem.
    Serdecznie pozdrawiam.

  12. Grzegorz Towarek
    Grudzień 23, 2012 at 7:44 pm

    Witam !
    Pan Janusz jak zawsze niezrównany i precyzyjny w przypominaniu nam historii, która niestety tak szybko umyka pamięci zbyt wielu ….
    Chciałbym niniejszym złożyć Panu Januszowi, Pani Redaktor i wszystkim, którym te sprawy nie są obojętne najlepsze życzenia zdrowia i wytrwałości z okazji nadchodzących Świąt i Nowego Roku …

  13. Anna Urgacz
    Grudzień 23, 2012 at 8:43 pm

    Bardzo serdecznie dziękujemy za życzenia i również życzymy Wesołych Świąt i pomyślności w Nowym Roku.
    Redakcja

  14. Grudzień 24, 2012 at 9:32 am

    Pan Grzesiu w powyższym komentarzu z 7 grudnia 2012 roku pisze tak:
    „W felietonie pana Janusza Maszczyka: ” W przeszłość pogońskiej uliczki Żytniej…….” znalazłem właśnie informację, że areszt Gestapo mieścił się w suterenach budynku przy ulicy 3-go Maja 29”. Koniec cytatu.
    Potwierdzam, że jednoosobowe, lub dwuosobowe katownie Gestapo mieściły się na terenach Sosnowca prawie w każdej fabryce, kopalni i hucie. Na pewno jednak w każdej większej jednostce przemysłowej. O ile dopisze mi szczęście, a internauci naprawdę wykażą ciekawość, lub zainteresowanie tą tematyką, to opiszę jedną taką placówkę z dość dużymi szczegółami jaka się mieściła w ówczesnej fabryce Hulczyńskiego. W tym konkretnym jednak przypadku proszę o wyraźny sygnał w niniejszej rubryce. Wystarczy nawet jak zainteresowanie tą tematyką wyrazi tylko Pan Grzesiu, a Pani Ania z kolei wyrazi zgodę, bym o tym szerzej wspomniał na jej portalu.
    Powracając jednak do cel aresztanckich Gestapo jakie się mieściły w podziemiach budynku nr 29 przy ul. 3 Maja. Informację pozyskałem z grubej książkowej cegły, stosunkowo starego jeszcze wydania, gdzie autor podaje wiele szczegółów nie tylko o Sosnowcu, ale o całym terytorium obecnego naszego kraju. Już wówczas, czyli około 32. lata temu, gdy to dzieło spod lady pozyskałem, dzięki zresztą wyjątkowej znajomości i życzliwego serca sprzedawczyni (tak się wtedy kupowało ciekawe książki), to w trakcie jego analizy zauważyłem wiele nieścisłości. Według mnie to cele aresztanckie i oczywiście też malutka placówka Gestapo mieściły się w dawnym wielopiętrowym budynku Izby Przemysłowo – Handlowej, a w kilka lat po 1945 roku budynek już należał do Komitetu miejskiego PZPR. Pisząc tekst o centrali sosnowieckiej Gestapo przy ul. Żytniej nie dokonałem stosownych poprawek, gdyż nie znam obecnej numeracji leżących tam budynków, a pisałem z Katowic, nie mogąc ad hoc tego co napisałem sprawdzić.
    Serdecznie pozdrawiam.

  15. Grudzień 24, 2012 at 10:19 am

    Serdecznie też witam Pana Grzesia !
    Bardzo, ale to bardzo przepraszam za ewentualny nietakt. A ponoć jeszcze nie tak dawno temu w sportowym świadku uchodziłem za człowieka z wielkim refleksem…….. Ale to było już tak dawno temu………
    Życzenia również pod Pańskim adresem już złożyłem w dniu wczorajszym na stronie „Klub Sosnowiecki – to już historia”. Przynajmniej pisząc wtedy te ciepłe słowa, miałem też na myśli również Szanownego Pana – zawsze miłego, taktownego i kulturalnego, i niezwykle życzliwego człowieka. Niemniej bardzo Panu serdecznie dziękuję za publiczne imienne życzenia pod moim adresem. Taki bukiet polskich biało – czerwonych kwiatów to się dzisiaj bardzo rzadko zdarza.
    A ludzie piszą i piszą niewiedzą,
    że dobrych ludzi to się szuka ze świecą.
    A Oni są tak blisko nas………
    Serdeczni pozdrawia Janusz Maszczyk

  16. Grzegorz Towarek
    Grudzień 27, 2012 at 9:54 pm

    Witam !
    Dziękuję, dziękuję naprawdę panie Januszu za wyróżnienie mnie w ten sposób … Oczywiście, że jestem zainteresowany jak najbardziej tym bardzo tragicznym elementem polskiej historii, jakim było funkcjonowanie niemieckich katowni podczas wojny … Jeśli chodzi o Sosnowiec to muszę przyznać, iż moja wiedza jest praktycznie żadna w tym temacie … Więc oczywiście jeśli tylko znalazłby Pan czas i ochotę na ten temat napisać, to przeczytałbym z dużym zainteresowaniem … I myślę, że nie tylko ja … W prospekcie z wystawy z 1929 roku napisano, że wymieniona przez pana firma, w Sosnowcu i Zawierciu zatrudniała ponad 3,5 osób … Więc chyba był to dość duży zakład jak na realia tamtego okresu … Organizacja Gestapo, musiała więc też być dość rozbudowana … Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie !

  17. marcin
    Styczeń 25, 2013 at 11:40 am

    Suplement do artykułu:
    Centralne ogrzewanie — ciepłowodne i parowe, sztuczną wentylację, urządzenia sanitarne wykonała firma E. LAMLA Fabryka Zdrowotno-Technicznych Urządzeń i Aparatów, Ogrzewania Centralne, Instalacje na i odwadniające, Urządzenia Dezynfekcyjne (Katowice).

Dodaj komentarz

© 2011 Klub Zagłębiowski
Designed by Wpshower / Powered by WordPress