Duma z tradycji. Początki będzińskiego „Kopernika”

Zdjęcie tytułowe (3)

W roku 2018 mija 116 lat od momentu, kiedy w pewnej będzińskiej szkole zabrzmiał pierwszy dzwonek na lekcje. Mowa tu oczywiście o obecnym I Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika.

Pomysł stworzenia w Będzinie nowej placówki szkolnej pojawił się w roku 1900. Wówczas Zgromadzenie Kupców w Będzinie zdecydowało się na podjęcie starań aby powołać do życia Siedmioklasową Szkołę Handlową.

Podstawę prawną do takiego kroku stanowiła „Ustawa o szkołach handlowych” z roku 1896 autorstwa ministra finansów – Siergieja Juliewicza Witte. Dwa lata wcześniej Rada Państwa w Cesarstwie Rosyjskim podjęła decyzję o przekazaniu działających już szkół handlowych pod nadzór Ministerstwa Finansów. Jednocześnie nakazała rozpoczęcie prac nad nową ustawą szkolną. 27 kwietnia 1896 r. car zatwierdził ustawę o szkołach handlowych. Jej zapisy, w przeciwieństwie do reguł obowiązujących szkoły realne, były liberalne. A co za tym idzie szły z duchem czasu, tj. uwzględniały ówczesne realia panujące w kraju. Wspomniana ustawa zakładała „jedynie ramowy program nauczania dla poszczególnych kategorii szkół. Każda szkoła miała mieć własny statut, określający jej kierunek i program w zależności od miejscowych warunków. (…) Szkoły handlowe mogły być utrzymywane przez ziemstwa, władze miejskie, stowarzyszenia i osoby prywatne. Ustawa dzieliła je na następujące kategorie: a) klasy kupieckie, b) szkoły kupieckie, c) szkoły handlowe i d) kursy wiedzy handlowej. (…) Szkoły handlowe należały do średnich zakładów naukowych. Dzieliły się na dwa rodzaje: na szkoły siedmioklasowe i trzyklasowe. Do klasy pierwszej szkół siedmioklasowych mogli wstępować kandydaci w wieku od 10 lat, posiadający wiadomości wymagane przy wstępowaniu do pierwszej klasy szkół realnych. Do szkoły handlowej trzyklasowej przyjmowano tych, którzy wykazali się znajomością materiału nauczania w pierwszych czterech klasach szkół realnych. Dla szkół siedmioklasowych ustawa przewidywała następujące przedmioty: religia, język i literatura rosyjska, dwa języki nowożytne, historia, geografia, matematyka, biologia, fizyka, arytmetyka handlowa, buchalteria teoretyczna i praktyczna, korespondencja handlowa w języku rosyjskim i językach obcych, ekonomia polityczna, wiadomości z prawa handlowego i przemysłowego, chemia, towaroznawstwo, technologia, geografia handlowa, kaligrafia, rysunki i gimnastyka. Szkoły trzyklasowe miały realizować program trzech starszych klas szkół siedmioklasowych. Absolwenci średnich szkół handlowych mieli mieć te same prawa, jakie przysługiwały absolwentom ówczesnych szkół realnych; mogli więc ubiegać się o przyjęcie do wyższych szkół specjalnych, zwłaszcza do politechnik”.

W roku 1900 będzińskie Zgromadzenie Kupców wystąpiło do władz miasta prośbą o zgodę na realizację swojego przedsięwzięcia, zaznaczając, iż szkoła będzie czerpać dochód na utrzymanie ze składek przedsiębiorców z terenu powiatu będzińskiego. Ich wysokość miała być uzależniona od „rodzaju prowadzonej działalności” i wynosić od 5 do 35 rubli. W 1910 r. z opłat zostali wyłączeni sosnowieccy kupcy i przemysłowcy, a to z powodu powstania w Sosnowcu szkoły, która także wymagała stałego źródła utrzymania. Magistrat Będzina, po zapoznaniu się z pismem Zgromadzenia Kupców, pozytywnie odniósł się do wniosku dotyczącego założenia na terenie miasta szkoły średniej.    

W drugiej połowie 1901 r. Ministerstwo Finansów powiadomiło władze guberni piotrkowskiej (w granicach której znajdował się ówczesny powiat będziński), iż minister Siergiej Witte zatwierdził statut będzińskiej palcówki szkolnej. Jednocześnie ministerstwo zgodziło się na „ustanowienie specjalnych dodatków do świadectw handlowych i przemysłowych” na rzecz nowej szkoły. W tym samym roku została powołana (a następnie zatwierdzona przez ministra finansów) Rada Opiekuńcza będzińskiej szkoły handlowej sprawowała pieczę m.in. nad kwestiami finansowymi oraz kadrowymi, a także sprawami wyposażenia szkoły i jej remontami. Jej pierwszym przewodniczącym, w 1901 r., został ówczesny starszy Zgromadzenia Kupców w Będzinie – Jan Szperling. Posadę dyrektora szkoły otrzymał Sergiusz Braiłowski. Funkcję tę pełnił w latach 1901 – 1904.

W roku 1902 odbyły się pierwsze lekcje w Siedmioklasowej Szkole Handlowej Zgromadzenia Kupców w Będzinie. Przed 1933 r., zajęcia miały miejsce w budynku należącym do Dawida Żmigroda, przy ulicy Sławkowskiej 37 (ob. Kołłątaja). Takie zjawisko, jak prowadzenie szkoły w wynajętych pomieszczeniach prywatnego budynku, nie było wówczas czymś niecodziennym. Budowa własnej siedziby niejednokrotnie przewyższała możliwości finansowe założycieli lokalnych szkół. Dlatego korzystali oni z usług właścicieli budynków, uiszczając im wynegocjowany wcześniej czynsz. Przykładem może być tu Jadwiga Krzymowska, która w roku 1899 założyła w Będzinie, przy ul. Sławkowskiej, prywatną szkołę żeńską wraz z pensjonatem.

Wybór lokalizacji będzińskiej Szkoły Handlowej był nieprzypadkowy. Ulica Sławkowska znajdowała się w centrum miasta i była w okresie zaborów jedną z nielicznych wybrukowanych. Przed 1914 r. powstały tu m.in. wypożyczalnie książek, księgarnie oraz drukarnia. A wszystko to pośród, pięknych, secesyjnych kamienic.   

W 1933 r. szkoła została przeniesiona do nowej siedziby, znajdującej się przy ul. Poprzecznej. Dzisiaj jest to ulica Kopernika. Jej nazwa idealnie pasuje do patrona szkoły, którym od roku szkolnego 1934/35 jest właśnie Mikołaj Kopernik. Jego wybór w latach 30. XX w. Rada Opiekuńcza, w piśmie do Kuratorium Okręgu Szkolnego Krakowskiego, argumentowała tym, iż „w nowym gmachu (…) zostało urządzone i jest czynne obserwatorium astronomiczne, zaopatrzone w lunetę astronomiczną firmy X.C. Zeiss objekt 80 mm., teodolit dla ćwiczeń pomiarowych i globus niebieski”. W tym czasie placówka nosiła nazwę: Prywatne Gimnazjum Koedukacyjne. Obecna nazwa funkcjonuje od roku 1957.   

W sąsiedztwie szkoły znajdowały się koszary wojskowe, zbudowane na przełomie XIX i XX w. Początkowo, do 1914 r., stacjonował tam 14. Doński Pułk Kozaków, a w okresie dwudziestolecia międzywojennego 11. Pułk Piechoty, a następnie 23. Pułk Artylerii Lekkiej, z którym szkoła współpracowała.  

Tak pokrótce wyglądały początki będzińskiego „Kopernika”. Szkoła istnieje do dzisiaj i jako jedna z najlepszych w województwie śląskim, podobnie jak w poprzednich dziesięcioleciach, gromadzi w swoim gmachu nie tylko wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną, ale przede wszystkim uczniów. Młodych ludzi o niebanalnych osobowościach, z otwartymi umysłami, wiarą w siebie i ambicją pokonania niełatwej drogi do realizacji własnych pasji i marzeń.

Niniejszy artykuł dedykuję zmarłemu w 2017 roku Marianowi Machowskiemu. Świetnemu pedagogowi i wspaniałemu człowiekowi, który przez wiele lat będąc nauczycielem w I. L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie zyskał sobie szacunek i sympatię zarówno pracowników szkoły jak również kolejnych pokoleń jej absolwentów.

1

Siedziba Siedmioklasowej Szkoły Handlowej w Będzinie. 1903 rok.

(Pocztówka ze zbiorów Jarosława Pawlika)

 2

 Siedziba będzińskiej Szkoły Handlowej przy ul. Sławkowskiej

(Pocztówka ze zbiorów Jarosława Pawlika)

 3

 Kadra pedagogiczna będzińskiej szkoły w roku 1913. Na zdjęciu znajdują się następujący nauczyciele: Łazowski, Srokowski, Szmielow, Woyda, Wierzbowski, Zazulewicz, Zillinger, Kaczyński (stoją); ks. Banasiński, Warchoł, Winer, Kwiatkowski, Szykowski, Orłowski (siedzą); Rzadkowski, Fazanowicz (na dywanie)

(Zdjęcie ze zbiorów I L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie)

 4

Tableau będzińskiej Szkoły Handlowej wykonane przez sosnowiecki zakład fotograficzny braci Altman. 1917 rok.

(Zbiory I. L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie. Fot. Dariusz Majchrzak)

1Fragment „Kurjera Zachodniego” z 1927 r. poświęconego 25-leciu będzińskiej szkoły (Zbiory I L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie)

 5

 Nowy gmach będzińskiego „Kopernika”. Lata 30. XX w.

(Zdjęcie ze zbiorów I L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie)

  6

I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Będzinie. Widok współczesny.

(Fot. Dariusz Majchrzak)

 

Na zdjęciu tytułowym grono pedagogiczne i pierwsi uczniowie szkoły w 1902 r.: prof. tańca Jarzyński, geografii i przyrody – Kowal, Prezes Rady Opiekuńczej – Szperling, dyr. Braiłowski, jęz. ros. – Nikołajew, jęz. polski – Buksiński, prof. Stanek, Jarząb, Stechman, de Ville. (Zdjęcie ze zbiorów I L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie)

 

Dariusz Majchrzak 

 

Bibliografia (wybór):

  1. Będzin 1358-2008, T. 3, praca pod red. A. Glimos-Nadgórskiej, Będzin 2008
  2. Kalendarz Zagłębia Dąbrowskiego na rok przestępny 1912, Sosnowice 1912
  3. Księga jubileuszowa druga. Wydana z okazji 100-lecia I Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika w Będzinie, Będzin 2002
  4. Miąso J., Szkolnictwo handlowe w Królestwie Polskim (1855-1914), [w:] Rozprawy z Dziejów Oświaty, 1965, nr 8
  5. Spis szkół zawodowych Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1927
  6. Zagłębie Dąbrowskie w czasach zaborów i walk o niepodległość (do roku 1918), praca pod red. J. Walczaka, Sosnowiec 2004
  7. Zbiory I L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie

10 Comments

  1. Twój komentarz
    Czy faktycznie ta szkoła i jej zapisy jak to wynika z cytatu miały jednak w czasach Rosji carskiej charakter tylko liberalny? Absolutnie nie ! To była tak jak inne szkoły w czasach zaborów Rosji carskiej typowa jak na tamte zaborcze czasy – szkoła tylko rosyjska. A nie polska. Różnice pomiędzy szkołami realnymi a handlowymi polegały tylko na tym, że te pierwsze miały charakter humanistyczny, a te drugie typowo techniczno – handlowy. Jednak zarówno w jednych jak i w drugich bez skrupułów, wynaradawiano Polaków i z dnia na dzień prano też im mózgi. Tak było zresztą w zaborze rosyjskim jak i w pruskim. Trochę tolerancji zaserwowali nam Austriacy, ale i tam dalej trzymano nas w kleszczach niewoli i nie przewidywano absolutnie suwerenności państwowej. Bardzo przepraszam za operowanie wyjątkowymi skrótami myślowymi.
    Liceum Kopernika jako Towarzystwa Przyjaciół Dzieci (TPD) – poznałem już w pierwszych latach 50. XX wieku, gdy w Polsce na dobre już szalał terror stalinowski. Przepraszam ale pisze tylko z pamięci. Bywałem tam wtedy kilkakrotnie jako reprezentant siatkówki z sosnowieckiego „Staszica”. Poznałem wtedy nauczyciela wf. pana Gila ( imię?) i wielu zawodników. Z jednym z nich z Andrzejkiem Krzywdzińskim w połowie lat 50. XX wieku walczyliśmy nawet o indeks do WSWF w Krakowie. Andrzej był później przez kilka lat trenerem siatkówki męskiej w sosnowieckim „Włókniarzu”. W tamtych czasach poznałem więc go bardzo dobrze. Przepraszam i tym razem za wyjątkowe skróty myślowe.
    Powracając jednak do liceów w PRL. Liceum TPD to była szkoła w systemie stalinowskim, w przeciwieństwie do innych liceów, delikatnie tylko określając, o charakterze wybitnie laickim.
    Serdecznie Pana pozdrawiam.

    • Panie Januszu Pan Gil / kultowy nauczyciel i miłośnik siatkówki./ miał na imię Tadeusz a nazywano go Szpecem.. Natomiast Andrzej Krzywdziński był moim bardzo dobrym znajomym – był bo niestety już odszedł ponad 10 lat temu..Andrzej ma brata Adama też nauczyciela WF – uczył też w Koperniku i miłośnika i trenera siatkówki – głównie dziewcząt Adam już od lat jest na emeryturze , ale o siatkówce nie zapomina..Pozdrawiam..:)

  2. Szanowny Panie Januszu, oczywiście jak zwykle biorę odpowiedzialność za każde słowo i przecinek w napisanym przez siebie artykule. I jednocześnie pozwalam sobie mieć odmienne od Pana zdanie. Jak pisze w publikacji na temat tytułowej szkoły Pani Grażyna Szewczyk – historyk oraz nauczyciel w I L.O. im. Mikołaja Kopernika w Będzinie – „Wybór typu szkoły spowodowany był obawami przed rusyfikacją młodzieży; szkoły realne podlegały wszystkim rygorom rusyfikacyjnym Ministerstwa Oświaty, szkoły handlowe znacznie bardziej liberalnemu Ministerstwu Finansów”. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że każda ze szkół działających na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego musiała dostosować się do wymogów władz carskich. Inaczej nie miałaby prawa funkcjonować. Ale nie oznacza to, że szeroko rozumiana rusyfikacja odnosiła tym samym na ziemiach polskich błyskotliwe tryumfy. Ani kolejnym carom Rosji, ani pewnemu kanclerzowi Rzeszy Niemieckiej nie udało się zrusyfikować bądź zgermanizować Polaków. To wynikało m.in. z wielowiekowych tradycji naszej państwowości. Piastowi stworzyli solidny fundament, na którym można było tworzyć i modernizować kolejne elementy państwa. Zaborcy w XVIII i XIX w. byli w stanie zdemolować to co znajdowało się na wspomnianym „fundamencie”. Aż tyle i tylko tyle. Polacy pozbawieni swojego państwa nie oduczyli się polskości. To było widać zwłaszcza w XIX w. na przykładzie kolejnych pokoleń. To, że w polskich szkołach elementarnych na lekcjach śpiewano ” Boże, Caria chrani” nie tworzyło w przyszłości z młodych uczniów posłusznych obywateli carskiej Rosji. Będziński „Kopernik” nie zajmował się rusyfikacją swoich podopiecznych i jednocześnie stosował się do obowiązujących przepisów. Tak, to było możliwe. To widać w zachowanych protokołach szkoły z początku XX w. Ta placówka edukowała młodzież, przygotowywała ją do dorosłego życia. Kształciła przyszłe kadry. To właśnie dzięki takim szkołom w Królestwie Polskim na stanowiskach urzędniczych zasiadali Polacy, a nie Rosjanie, dla których te ziemie, choć stanowiły teren cesarstwa, były niegościnne i nigdy nie czuli się tutaj jak w Moskwie czy Petersburgu. I to właśnie dzięki takim szkołom jak „Kopernik” w 1918 roku miał kto po niemieckich i austriackich okupantach przejąć władzę w kraju i móc sprawić, żeby odzyskana państwowość funkcjonowała na stabilnych podstawach.

  3. Twój komentarz
    Szanowny Panie Dariuszu. Pochodzę z rodziny, gdzie co najmniej kilkanaście osób było nauczycielami. I to od szkół podstawowych, na wyższych uczelniach skończywszy. Jedna z kolei osoba doc. dr habilitowany, oprócz nauki na wyższej uczelni (Uniwersytet Śląski w Katowicach; dziekan wydziału socjologii) była też przez dwie kadencje posłem w Sejmie. Podczas okupacji niemieckiej tylko moja mama uczyła dzieci ale konspiracyjnie, na tak zwanych tajnych kompletach. Inni pracowali fizycznie lub przebywali w oflagach niemieckich. Również mnie prawnikowi z wykształcenia los zgotował takie fikuśne ponoć przeznaczenie, że na kilkanaście lat przed samą już emeryturą też podjąłem pracę jako nauczyciel. Obecnie też kilka osób z mojej rodziny jest jeszcze nauczycielami. Ale nie to jest w tej sprawie tak naprawdę istotne.
    Mój ojciec Ludwik Maszczyk ukończył w Sosnowcu podczas zaborów Rosji carskiej gimnazjum. Dysponuję nawet stosownym świadectwem szkolnym, opisanym oczywiście cyrylicą. Według przekazów rodzinnych, w tym i mojego ojca, wszystkie legalnie funkcjonujące wówczas szkoły, przynajmniej w Sosnowcu, podczas zaborów Rosji carskiej były w każdym calu – rosyjskie. Dosłownie wszystkie legalnie funkcjonujące ! We wszystkich też tych placówkach dydaktycznych, niezależnie od ich charakteru pedagogicznego, obowiązywały rygory rusyfikacyjne. Nie muszę więc nawet zerkać do przekazów historycznych, gdyż znam to zagadnienie z rodzinnych przekazów. Tematyki rusyfikacyjnej, czy była skuteczna, czy nią nie była, nie będę jednak obecnie poszerzał.
    Mój z kolei teść, mieszkaniec z Chorzowa (już nie żyje) skończył pod pruskim biczem średnią niemiecką szkołę i niemieckie studia politechniczne. Więc wiem, też od niego, jak to prusacy nas wtedy kochali.
    Powracając jednak do zaborów carskich. Możliwe jednak, że będziński Kopernik tak jak Szanowny Pan twierdzi funkcjonował wówczas na innych zasadach niż pozostałe rosyjskie szkoły na terenach rdzennie polskich.
    Pozostańmy więc przy swoich stwierdzeniach.
    PS.
    Bardzo ciekawe i niezwykle wymowne jest pierwsze zdjęcie i wiele mówiące na temat polskości szkół pod zaborem rosyjskim. Mam na myśli zdjęcie umieszczone w Pana artykule.
    Bardzo serdecznie Szanownego Pana pozdrawiam.

  4. Szanowny panie Dariuszu M.-z podziękowaniem za kolejny artykuł
    dotyczący Zagłębia (oparty o obszerną bibliografię,w którą z ciekawością można się zagłębić)
    Jedno zdanie do artykułu–oczywiście, że każdy z zaborców miał swój(a nie polski)interes—a „nawiasem” do tychże szkół(różnych) uczęszczali zarówno „zwykli obywatele”jak i wszyscy znani nam z historii, zarówno wojskowi jak i cywile z”najwyższej półki”
    (przepraszam za sztubackie określenia)
    Pozdrawiam JoteS
    P.S czekam na kolejne artykuły !!!

  5. Link do strony poświęconej Janowi Fazanowiczowi (wówczas Fazanowi) jednemu z nauczycieli gimnastyki.
    http://www.facebook.com/JanFazanowicz

  6. Panie Januszu Pan Gil / kultowy nauczyciel i miłośnik siatkówki./ miał na imię Tadeusz a nazywano go Szpecem.. Natomiast Andrzej Krzywdziński był moim bardzo dobrym znajomym – był bo niestety już odszedł ponad 10 lat temu..Andrzej ma brata Adama też nauczyciela WF i mjiłośnika i trenera siatkówki – głównie dziewcząt Adam już od lat jest na emeryturze , ale o siatkówce nie zapomina..Pozdrawiam..:)

  7. Twój komentarz
    Szanowny Panie Andrzejku Golik ! Dziękuję za informacje.
    Pana Tadeusza Gila poznałem w trakcie rozgrywanych turniejów siatkówki w liceum TPD Kopernik. Turnieje odbywały się jednak nie w sali gimnastycznej, ale w szkolnej auli. Przynajmniej tak to po niemal 67. latach kojarzę. Wtedy liceum TPD Kopernik odnosił duże sukcesy. O ile się nie mylę to nawet zdobył mistrzostwo Polski liceów ogólnokształcących. Później tych siatkarzy widywałem na treningach i meczach w Będzinie. Większość z nich była bowiem zawodnikami KS. „Stal” Będzin. Andrzejka Krzywdzińskiego znałem wprost doskonale. Spędziliśmy bowiem wspólnie w Sosnowcu wiele najpiękniejszych lat. Jest mi więc bardzo przykro z powodu Jego odejścia z tego świata. Nie ukrywam ale ta wiadomość ogromnie mnie zdołowała. Tym bardziej, że sam od pewnego czasu nie tylko nie mogę znaleźć miejsca wśród żywych ale ciągle na coś czekam. Na coś co już nigdy ale to nigdy już nie powróci…………….
    Serdeczne Szanownego Pana pozdrawiam.

    • Tak Panie Januszu czas biegnie jak szalony ..A niemal jak wczoraj PAMIĘTAM NASZE POTYCZKI W PIŁKĘ RĘCZNĄ / PAN JESZCZE JAKO GRAJĄCY TRENER/ NA NASZYM BOISKU W ZAGÓRZU I REWANŻE NA BOISKU SŁOWIANA MY JESZCZE WTEDY POD WODZĄ MIRKA ŁUKASZCZYKA / TEŻ JUŻ NIEOBECNEGO NIESTETY/.. Po Mirku dowodził nami Adam Kaczmarek –Też już nieobecny.. Niestety nic nie poradzimy Ktoś bez sensu wymyślił słowo ..Przemijanie..:) Życzę dużo zdrowia i dalszej aktywności..:)

  8. Na foto widoczny jest także nauczyciel Zillinger(1888-1957)–trojga (imion) Waldemar(Paweł Wiktor),późniejszy wykładowca i dyrektor w „Staszicu” w Sosnowcu.Zasłużony pedagog autor „Zbioru zadań z fizyki”(polecam)(ponad 25 wydań),genialny podręcznik który(nieobowiązkowy w naszej szkole ale zalecany)”targał” mymi szarymi komórkami(a to już „grubo”ponad 50 lat temu)Ilekroć jestem na cmentarzu ewangelickim (w Sosnowcu)chylę czoła przed autorem.W czasie okupacji hitlerowskiej organizator tajnego nauczania.A Jego starsza córka Wanda z ramienia PCK(w czasie wojny)niosła pomoc potrzebującym.Do końca wojny(i tuż po) mieszkali w Sosnowcu przy Żeromskiego 3

Dodaj komentarz

© 2011 Klub Zagłębiowski
Designed by Wpshower / Powered by WordPress